Komenda Miejska Policji w Bytomiu ma nową kotłownię. Właściwie to stara kotłownia wygląda jak nowa. Dawniej szare, zabrudzone czarnym pyłem i siarką z pieca opalanego węglem ściany, wyłożono kafelkami. Podobnie wygląda podłoga. Można by rzec, że panują tu prawie sterylne warunki. Utrzymanie czystości i porządku nie sprawia już problemu.
Najważniejszy jest jednak nowoczesny piec gazowy, który będzie ogrzewał budynek komendy. Do jego obsługi, a właściwie do włączania i regulowania temperatury, wystarczy jedna osoba.
- Mam uprawnienia do obsługi takiego pieca. To zupełnie inna praca niż dawna praca palacza. Chociaż właściwie mówi się, że jest to piec bezobsługowy, to jednak musi być ktoś, kto stale będzie nadzorował jego pracę – mówi Roman Sobczuk, konserwator odpowiedzialny za funkcjonowanie pieca. Modernizacja policyjnej kotłowni przez kilka lat spędzała sen z powiek kolejnym komendantom.
- Zastanawialiśmy się nawet nad piecem opalanym olejem lub podłączeniem komendy do miejskiej sieci ciepłowniczej. W końcu zdecydowaliśmy się na to, by komenda miała własną, niezależną od sieci kotłownię. W ostatecznym rozrachunku wygrała ekonomia. Dzięki własnej kotłowni sami możemy decydować, ile ciepła zużyjemy. Sami zadecydujemy też, jaką temperaturę chcemy mieć w komendzie. To wszystko przecież kosztuje, teraz o tych kosztach będziemy sami decydować. Poza tym nareszcie przestaniemy zatruwać środowisko. A to w takim mieście, jak Bytom dużo znaczy – mówi podinsp. Stanisław Surowiec, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu.
Modernizacja policyjnej kotłowni kosztowała kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Autor artykułu: ANNA DZIEDZIC