320 osób ustawiło się wczoraj w kolejce na spotkanie z Clivem Harrisem w sali widowiskowej Domu Kultury. Dominowała płeć żeńska w różnym wieku, ale mężczyźni nie byli wyjątkami, a zdarzały się też dzieci. Uzdrowicielski dotyk trwał przeciętnie kilkanaście sekund (trzy kwadranse wystarczyły, by przez ręce Harrisa “przeszło” 160 osób). Dotknięcie szyi, głowy, twarzy, ramion, pleców… Uśmiechy.
- Ludzie stoją w kolejce, ale zastanawiają się, czy takie leczenie coś daje – mówi Helena Gruszka. – Trzeba wierzyć, że tak. Bez wiary nic nie ma sensu. Pytają, po co ta muzyka. A ona leczy. U każdego bioenergoterapeuty jest muzyka: Mozart, Bach… Chodziłam na seanse do Wenery i Wladimira w Katowicach. Trochę pomogło, czuję się lepiej, ale na pewno jeszcze do nich pojadę.
- Na pół roku starcza dobroczynnego działania bioenergoterapeuty – twierdzi Ryszard Mazur. – Od 30 lat mam wadę wzroku. Na początku pogłębiała się w zastraszającym tempie, od pewnego czasu utrzymuje się na stałym poziomie.
- Drętwieją mi nogi, mam wrażenie, jakbym je miała w siatce, która je zgniata – tłumaczy Zyta Mazurczyk. – Mówiłam mu to, ale on przecież nie rozumie. Szkoda, że o tym nie pomyślałam, bo mogłam mu to przecież powiedzieć po niemiecku.
Clive Harris nie mówi po polsku, ale wiele rozumie. Najczęściej powtarzające się słowa “kręgosłup”, “serce”, “głowa” potrafi nawet wymawiać.
Wychodzący nie umieli powiedzieć, czy czują jakąś zmianę. Większość przyznawała się, że nie przeszło ją żadne ciepło podczas dotyku. Wszyscy natomiast zgodnie twierdzili, że Clive Harris to bardzo miły człowiek.
Po niespełna dwóch godzinach uzdrowiciel wyjechał z Kobióra czarnym chevroletem w kierunku Mikołowa. Tam nie liczono wydawanych biletów tak precyzyjnie jak w Kobiórze. Zapewniono nas jednak, że liczba chętnych na spotkanie z uzdrowicielem nie sięgnęła setki.
Danuta Kuropiej:
- Jestem pełna nadziei, że to spotkanie mi pomoże. Dotyk był bardzo przyjemny. Nie czułam jednak żadnego ciepła. Może ciut za szybko to wszystko trwało.
Zyta Mazurczyk:
- Bywałam już na takich spotkaniach, zdarzało się, że czułam jakieś drgania, a teraz nic. Nie wiem, czy to coś pomoże. Może trzeba większej wiary.
Maria Liszka:
– Nie za bardzo wierzę, żeby mi to pomogło, ale myślę, że na pewno nie zaszkodzi. Może trochę za szybko to wszystko się odbywało.
Ryszard Mazur:
- Człowiek jest energią. Jeśli ktoś jej ma więcej, to dlaczego z tego nie skorzystać, żeby udrożnić swoje kanały energetyczne.
Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK