Promocja Włókniarza

July 15th, 2002

Ogromnym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie żużlowców Włókniarza Candela z mieszkańcami naszego miasta. Częstochowska ekipa, bez Ryana Sullivana, Grzegorza Walaska i Andreasa Jonssona przejechała w czwartek na motocyklach Alejami NMP. Do spotkania z żużlowcami doszło przed ratuszem na Placu Biegańskiego. Największym wzięciem cieszyły się autografy rozdawane przez Rune Holtę.

Akcja miała charakter promocyjny. Jak powiedział dyrektor CKM Włókniarz Lech Małagowski, jej celem było zbliżenie klubu i zawodników do kibiców i mieszkańców miasta oraz przypomnienie o arcyważnym meczu z Polonią Bydgoszcz, który miał się odbyć dzień później.

Na piątkowy pojedynek przybyły prawdziwe tłumy sympatyków speedway’a. Wspaniały doping a przede wszystkim świetna postawa gospodarzy sprawiły, że biało-zieloni pokonali lidera i awansowali na drugie miejsce w tabeli.

Autor artykułu: (su)

W ślad za piratami

July 12th, 2002

Celnicy z oddziału operacyjnego co jakiś czas kontrolują cieszyńskie targowiska. Niedawno przeprowadzili nalot na największy w mieście bazar przy ulicy Katowickiej. Szukali podrobionych towarów, które często po bardzo niskich cenach oferowane są na tutejszych straganach.

Na jednym ze stoisk celnicy znaleźli 384 pirackie płyty kompaktowe i 140 kaset magnetofonowych, głównie z nagraniami czeskich i polskich zespołów, w tym Ich Troje. Właściciela towaru nie ustalono. Gdy zorientował się, że celnicy są na targowisku, pospiesznie opuścił stragan. Wartość zarekwirowanego towaru oszacowano na 14 tys. zł.
To nie pierwszy przypadek, gdy celnicy zatrzymali nielegalnie skopiowane płyty. W środę postanowiIiśmy sprawdzić, czy handlarze przestraszyli się kolejnej akcji celników i zrezygnowali ze sprzedaży piratów. Na dwóch cieszyńskich targowiskach przy ul. Katowickiej i al. J. Łyska trafiliśmy na pięć straganów, gdzie oferowano klientom dziesiątki płyt kompaktowych i kaset magnetofonowych, głównie z czeską dechowką.

Podrobione płyty jest łatwo rozpoznać. Nie mają znaków ZAIKS-u, okładki są przeważnie wydrukowane na zwykłym komputerze albo skopiowane na kolorowym ksero. W dodatku osiągają zadziwiająco niskie ceny. Kompakty kosztują 20-40 zł, a kasety 12-15 zł. – Najtańsze są płyty z czeskimi wykonawcami – tłumaczy jeden z handlarzy, który oprócz dechowek ma też na składzie płyty czeskiego barda Jaromira Nohavicy i Karela Gotta.

Ruch przy straganach z płytami jest dość spory. O kompakty i kasety pytają jednak głównie Czesi. – Gdyby coś było nie tak, to niech pan przyniesie kasetę z powrotem. Wymienimy ją – zaprasza handlarz. Czech wierzy mu bezgranicznie i wyciąga z kieszeni 100 koron. Kilkadziesiąt metrów dalej stoi następna buda z płytami. Gdy zaczynam przeglądać płyty, sprzedawca robi się nerwowy. – Po co oglądasz okładki. Popalcujesz je tylko – rzuca wkurzony, że zauważyłem, iż zamiast książeczki kompakt ma tylko jedną i to kiepsko zadrukowaną stronę.

Na bazarze przy al. J. Łyska natrafiłem na dwa stoiska z piratami. Jedno było świetnie zaopatrzone. Nie brakowało nowości. Niektóre płyty kosztowały nawet 60 zł. – Czemu takie drogie? – pytam sprzedawcę. – Bo oryginalne – odparł młody gość. Kompakty nie różniły się jednak niczym od tych, które widziałem już wcześniej. Były tylko lepiej oprawione.
Handlarze piratami zazwyczaj mają przy sobie tylko niewielkie ilości towaru, ale gdy szukamy czegoś szczególnego, chętnie je dla nas ściągną. – Lepiej nie chodzić ze zbyt wieloma płytami, bo zdarzają się naloty i można wszystko stracić – wyjaśnia mężczyzna koło trzydziestki. Na składzie oprócz czeskich wykonawców ma również płyty brytyjskich gwiazd pop, Rickyiego Martina, Madonny, Robiego Williamsa czy zespołów haevy metalowych. Do wyboru, do koloru.

Handel nielegalnie kopiowanymi płytami trwa od lat i pewnie będzie trwał. – Przede wszystkim pilnujemy granic. Akcje na bazarach robimy, ale tylko co jakiś czas. Nie możemy co środę i sobotę siedzieć na targowiskach – wyjaśnia Elżbieta Gowin, rzeczniczka Izby Celnej w Cieszynie. Handlarze piratami dobrze o tym widzą…

Autor artykułu: WOJCIECH TRZCIONKA

Festyn z tradycjami

July 12th, 2002

Tegoroczne obchody Dni Włodowic połączone tradycyjnie z “Jurajskimi Spotkaniami”, nad którymi patronat objęły Radio Katowice, TV Katowice i “Dziennik Zachodni” miały szczególny charakter. Nie zawiodła widownia. Na festyn przyjechali mieszkańcy niemal z całego powiatu.

- Już od 4 lat w pierwszą niedzielę lipca obchodzimy Dni Włodowic – mówi Krzysztof Szlachta, wójt gminy. – Wszyscy mieszkańcy czekają na ten dzień, jest to okazja do zaprezentowania gminy przed szerszą publicznością.

Odbywającym się imprezom muzycznym towarzyszyła zorganizowana przez Zakład Lecznictwa Ambulatoryjnego w Zawierciu przy współpracy Starostwa Powiatowego i UG akcja “Zbadaj wiek swoich płuc”. Własne stoiska mieli też lokalni przedsiębiorcy.

- Z możliwości przebadania płuc skorzystało 200 mieszkańców gminy. Na miejscu rozdawane były ulotki profilaktyczne na temat skutków palenia, a dodatkowych informacji, jak dbać o płuca i czego się wystrzegać, udzielał lekarz – mówi Sylwia Surowiec, podinspektor ds. kultury i promocji. – Ogłoszone też zostały wyniki konkursu plastycznego: “Zabytki a współczesne budowle” i fotograficznego: “Nasza gmina – uroczy zakątek Jury”.

W pierwszym wyróżnienia otrzymały Malwina i Katarzyna Janoska oraz Sandra Szyndlik, w drugim Kazimierz Lamch i Małgorzata Bednarz.
Wchodzących na boisko szkolne witało stoisko pracowników Regionalnego Centrum Doradztwa Rozwoju Rolnictwa i Obszarów Wiejskich z Oddziału Myszkowskiego, “Wiejska izba”. Można było skosztować domowych wypieków: ciastek kokosowych i pierników w czekoladzie Barbary Sobocińskiej, sernika z koziego mleka Krystyny Garbaciak, mako-sernika również z koziego mleka Małgorzaty Machury, letniego ciasta Kazimiery Konieczniak i orzechowca Wandy Kity. Panie z KGW przygotowały podczas festynu i surówki. Oprócz tego na stole gościł swojski smalec z białego boczku, słoniny i przypraw ziołowych. Na stoiskach można było kupić wszystko: zabawki dla dzieci, toruńskie pierniki i wypieki.

Dodatkową atrakcją dla dzieci była przejażdżka na kucyku i zabawa w dmuchanym zamku. Jak zawsze dzieci świetnie bawiły się śpiewając z zespołem “Bahamas”. Wystąpiły też zespoły lokalne m.in. ,Forte” z Góry Włodowskiej i zaprzyjaźniony zespół muzyczny “Nie wiem” z Myszkowa. Oba prezentowały znane i lubiane przeboje polskie i zagraniczne.

Najbardziej rozbawił widownię koncert “Mirosława Szołtyska i wesołego trio” oraz konkurs muzyczny dla dorosłych, w którym jak w programie telewizyjnym “Od przedszkola do Opola” o zwycięstwie decydowała publiczność. Po prezentacji “No Problem” i koncercie Gabriela Fleszara, wszyscy mieszkańcy gminy bawili się do północy na zabawie tanecznej z zespołem policyjnym Grey’s.

- Z roku na rok coraz chętniej zaczynają się prezentować zespoły dziecięce i młodzieżowe – mówi Jacek Filus, pomysłodawca “Jurajskich Spotkań”. – Szkoda, że gminy nie mają bazy danych o zespołach na ich terenie. Takie informacje przydałyby się organizatorom imprez, robiliby to tańszym kosztem, a przy okazji dawaliby szansę zaprezentowania się lokalnym zespołom.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Mamy w powiecie aż 105 jednostek strażackich ochotników

July 12th, 2002

Wgminnych zawodach sportowo-pożarniczych uczestniczyły wszystkie jednostki OSP z Włodowic. Tradycyjnie rozgrywki rozpoczęły drużyny młodzieżowe, które spisały się na medal zarówno w sztafecie, jak i w bojówce.

- W gminie mamy 8 jednostek OSP i 4 drużyny młodzieżowe chłopców – mówi Zdzisław Struzik, komendant gminny OSP. – Najstarsza jest jednostka OSP Włodowice, która ma 85 lat i jest jedyną jednostką w gminie włączoną do Krajowego Systemu Ratowniczo- Gaśniczego.

W powiecie działa aż 105 jednostek OSP, z czego 23 należą do KSRG. Pod względem liczby jednostek OSP powiat zawierciański zajmuje trzecie miejsce w województwie, zaraz po powiatach częstochowskim i żywieckim.

- Bez jednostek OSP funkcjonowanie Państwowej Straży Pożarnej byłoby trudne, a momentami wręcz niemożliwe. W sytuacjach kryzysowych, kiedy klęska dotyka wiele miejscowości jednocześnie lub ma miejsce jedno zdarzenie o dużym zasięgu i potrzeba dużej liczby wyszkolonych i wyposażonych w odpowiedni sprzęt ludzi, możemy zawsze liczyć na pełną mobilizację jednostek OSP – mówi brygadier Jerzy Obara, zastępca komendanta KP PSP w Zawierciu. – 23 z nich należą do KSRG, dołączą następne. Te jednostki są dla nas pierwszą grupę wsparcia. Są odpowiednio doposażone w sprzęt, odzież ochronną. Są przeszkolone i mobilne.

By wejść do Krajowego Systemu i otrzymywać dofinansowanie z budżetu państwa jednostka, musi spełnić kilka podstawowych warunków: dysponować co najmniej 2 samochodami, ogrzewanym garażem, strażacy (w określonym wieku) powinni być odpowiednio przeszkoleni, co najmniej dwóch musi mieć uprawnienia do prowadzenia wozu strażackiego. Jednostki należące do KSRG muszą wykazywać gotowość do podjęcia działań w każdej chwili i docierać do wskazanych miejsc powiatu (pozostałe jednostki OSP działają tylko na terenie swoich gmin).

Do końca wakacji wszystkie jednostki powiatu będące w Krajowym Systemie zostaną wyposażone w nowe radiostacje. Pozostałe jednostki będą porozumiewały się na razie na jednym, wspólnym kanale. Z czasem i one powinny zostać wyposażone (jest to zadanie gmin) w odpowiedni sprzęt łączności.

Ćwiczenia są dla jednostek formą treningu przed udziałem w rzeczywistych zdarzeniach. Strażacy powinni być przygotowani do nich zgodnie z regulaminem (punkty karne przyznawano m.in. za brak odpowiedniego obuwia).

Najpierw wszyscy startują w sztafecie (liczą się czas i sposób pokonywania przeszkód: rowu z wodą, równoważni i ściany, przekazanie prądnicy w obrębie strefy zmian). W “bojówce” wszystko zależy od motopompy. Dopóki strażacy dysponują starym sprzętem, zawsze jest niepewność, czy zadziała.

W tej części rywalizacji liczy się precyzja w łączeniu węży i umiejętne strącenie strumieniem wody pachołków i tarczy. Suma punktów zdobytych w obu konkurencjach decyduje o wygranej. Tym razem zwyciężyli gospodarze – OSP Włodowice. Drugie miejsce przypadło OSP Rzędkowice, trzecie jednostce z Rudnik. Wśród drużyn młodzieżowych w obu kategoriach wiekowych bezkonkurencyjni byli rzędkowiczanie.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Metry szczęścia

July 11th, 2002

Były kwiaty, szampan, gratulacje, życzenia. Dwóm paniom, głównym lokatorkom, z rodzinami przekazano wczoraj symboliczne klucze do mieszkań w bloku komunalnym przy ulicy Kontkiewicza. Były też oczywiście jak najbardziej prawdziwe klucze.

- Na to mieszkanie czekałam cztery lata – mówi Nel Pisarek. – Mieszkałam z czworgiem dzieci, trzema córkami i synem u mamy w maleńkim jednopokojowym mieszkaniu z kuchnią przy al. Pokoju. Tutaj mam piękne mieszkanie o powierzchni 59 metrów kwadratowych. Trzy pokoje, kuchnia, łazienka.

Wczoraj był szczęśliwy dzień również dla Anity Zbierańskiej-Żyły, jej męża Tomasza i ich pięcioletniej córeczki Weroniki. Klucze odebrała pani Anita.

- Mieszkaliśmy wprawdzie w centrum Częstochowy, ale w starym mieszkaniu bez jakichkolwiek wygód – opowiada zadowolona lokatorka. – Czekaliśmy na to mieszkanie 4 lata.

- Nareszcie mamy prawdziwy dom – dodaje z uśmiechem mąż.
Mieszkają na parterze. Pani Anita jest osobą niepełnosprawną. Porusza się na wózku. Administracja bloku obiecała wybudować pochylnię przy schodach umożliwiającą wjazd wózka inwalidzkiego.

W bloku jest 36 mieszkań. Osiem trzypokojowych – 59 m kw., osiem jednopokojowych – 33 m kw. i dwadzieścia dwupokojowych – 47-49 m kw.

- Budowaliśmy ten dom jedenaście miesięcy – mówi Andrzej Pluta, współwłaściciel firmy Pol-Rem. – To krótki okres inwestycyjny. Blok kosztował 2 mln 650 tys. zł, a metr kwadratowy mieszkania 1550 zł. Budynek został wykonany z materiałów energooszczędnych, w wysokim standardzie. W wyposażeniu jest m.in. kuchnia gazowa.

Czynsz za mieszkanie wynosi 5 zł za metr kwadratowy bez opłat za media.

- Gdybyśmy oddawali dwa takie bloki rocznie, wówczas znacznie skróciłaby się kolejka oczekujących na mieszkania – twierdzi prezydent miasta Wiesław Maras.

W kolejce po mieszkania komunalne czeka 200 rodzin. Są to ci, którzy spełniają kryteria decydujące o przydziale lokalu w domu komunalnym. Mieszkań w mieście potrzeba znacznie więcej. W sumie na listach Urzędu Miasta jest około 2 tysięcy starających się o dach nad głową. W tym ponad 770 rodzin, które powinny zostać wyeksmitowane na mocy prawomocnych wyroków sądowych. Dla nich też powinien się znaleźć lokal zastępczy.

Mieszkania, które znajdują się w domach należących do gminy, są w różnych domach, mają bardzo zróżnicowany standard. Niektóre są za duże dla obecnych lokatorów. Mogą je zamienić na mniejsze. Każdy nowy blok daje możliwości zamiany mieszkań.

Budownictwo komunalne nie rozwiąże problemu mieszkaniowego w Częstochowie. Częściowo może pomóc w tym zakresie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. W tym roku TBS odda do użytku jeden blok z 48 mieszkaniami. Są to lokale dla osób zarabiających przynajmniej średnią krajową.

Autor artykułu: JANUSZ STRZELCZYK

Kolejnych siedem lat

July 11th, 2002

Dziś ma zostać podpisana umowa z firmą z Raciborza, która wygrała przetarg na zagospodarowanie wypiska komunalnego przy ul. Łazy. Zgodnie z umową w granicach obecnie funkcjonującego składowiska na powstać nowa kwatera, która zabezpieczy potrzeby miasta na kolejnych siedem lat.

Prace polegać będę na nieznacznym podniesieniu rzędnej terenu. Termin ich zakończenia to czerwiec przyszłego roku. W sąsiedztwie obecnego wysypiska gmina zakupiła teren, który na zostać wykorzystany na jego powiększenie.

Autor artykułu: (bj)

Maleństwa z modeliny

July 11th, 2002

Paulina Sieczkowska jest uczennicą drugiej klasy Gimnazjum nr 7 w Tychach. Od czterech lat tworzy małe rysunki, przypominające okładki płyt kompaktowych, komiksy itp. Lepi także małe figurki
z modeliny, wyobrażające różne postaci.

Niektóre z nich wypełniają bożonarodzeniowe stajenki, które licytowane były na szkolnych aukcjach na cele charytatywne.

Wystawa prac Pauliny czynna będzie do końca wakacji w SDK ,Tęcza”.

Autor artykułu: (r)

Leczenie wiarą w Kobiórze

July 10th, 2002

320 osób ustawiło się wczoraj w kolejce na spotkanie z Clivem Harrisem w sali widowiskowej Domu Kultury. Dominowała płeć żeńska w różnym wieku, ale mężczyźni nie byli wyjątkami, a zdarzały się też dzieci. Uzdrowicielski dotyk trwał przeciętnie kilkanaście sekund (trzy kwadranse wystarczyły, by przez ręce Harrisa “przeszło” 160 osób). Dotknięcie szyi, głowy, twarzy, ramion, pleców… Uśmiechy.

- Ludzie stoją w kolejce, ale zastanawiają się, czy takie leczenie coś daje – mówi Helena Gruszka. – Trzeba wierzyć, że tak. Bez wiary nic nie ma sensu. Pytają, po co ta muzyka. A ona leczy. U każdego bioenergoterapeuty jest muzyka: Mozart, Bach… Chodziłam na seanse do Wenery i Wladimira w Katowicach. Trochę pomogło, czuję się lepiej, ale na pewno jeszcze do nich pojadę.

- Na pół roku starcza dobroczynnego działania bioenergoterapeuty – twierdzi Ryszard Mazur. – Od 30 lat mam wadę wzroku. Na początku pogłębiała się w zastraszającym tempie, od pewnego czasu utrzymuje się na stałym poziomie.

- Drętwieją mi nogi, mam wrażenie, jakbym je miała w siatce, która je zgniata – tłumaczy Zyta Mazurczyk. – Mówiłam mu to, ale on przecież nie rozumie. Szkoda, że o tym nie pomyślałam, bo mogłam mu to przecież powiedzieć po niemiecku.

Clive Harris nie mówi po polsku, ale wiele rozumie. Najczęściej powtarzające się słowa “kręgosłup”, “serce”, “głowa” potrafi nawet wymawiać.

Wychodzący nie umieli powiedzieć, czy czują jakąś zmianę. Większość przyznawała się, że nie przeszło ją żadne ciepło podczas dotyku. Wszyscy natomiast zgodnie twierdzili, że Clive Harris to bardzo miły człowiek.

Po niespełna dwóch godzinach uzdrowiciel wyjechał z Kobióra czarnym chevroletem w kierunku Mikołowa. Tam nie liczono wydawanych biletów tak precyzyjnie jak w Kobiórze. Zapewniono nas jednak, że liczba chętnych na spotkanie z uzdrowicielem nie sięgnęła setki.

Danuta Kuropiej:
- Jestem pełna nadziei, że to spotkanie mi pomoże. Dotyk był bardzo przyjemny. Nie czułam jednak żadnego ciepła. Może ciut za szybko to wszystko trwało.

Zyta Mazurczyk:
- Bywałam już na takich spotkaniach, zdarzało się, że czułam jakieś drgania, a teraz nic. Nie wiem, czy to coś pomoże. Może trzeba większej wiary.

Maria Liszka:
– Nie za bardzo wierzę, żeby mi to pomogło, ale myślę, że na pewno nie zaszkodzi. Może trochę za szybko to wszystko się odbywało.

Ryszard Mazur:
- Człowiek jest energią. Jeśli ktoś jej ma więcej, to dlaczego z tego nie skorzystać, żeby udrożnić swoje kanały energetyczne.

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Stawka większa niż życie

July 10th, 2002

Mieszkańcom czteropiętrowych budynków przy ulicy Robotniczej w Rudzie Śląskiej, należącym do Międzyzakładowej Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej “Perspektywa” nie podoba się wysokość podwyżki zafundowanej im przez spółdzielnię. – Stawka za metr kwadratowy skoczyła o prawie 200 procent! – skarżą się mieszkańcy, dodając że ich kosztem spółdzielnia chce chyba łatać budżetową dziurę.

- To prawda, ale przynajmniej zrównaliśmy stawki obowiązujące w naszych zasobach – ripostują władze spółdzielni.

Państwo Barbara i Andrzej Podgórscy wspominają, że gdy kilka lat temu proponowano im wykupienie mieszkań na własność wspominano, że dzięki temu będą płacić mniej. Budynki przed laty zaczęła stawiać Rudzka Spółka Węglowa, ale nie dokończyła. Od “górników” odkupiła je “Perspektywa” i praktycznie postawiła od nowa.

- Podobno podwyżka dotyczy tylko naszych budynków, z tej racji że spółdzielnia stara się wyrównywać obowiązujące u nas stawki z innymi. Tylko co nas obchodzą inni? Efekt jest taki, że tak jak kiedyś płaciliśmy za metr kw. złotówkę, teraz od czerwca musimy płacić 2,80 zł – mówi pani Barbara Podgórska.

Wiceprezes spółdzielni Krzysztof Skrzymowski potwierdza, że sytuacja lokatorów trzech budynków przy ulicy Robotniczej faktycznie odbiega od innych.

- Całość zasobów mieszkaniowych “Perspektywy”, z wyłączeniem budynków przy ulicy Robotniczej 3 i 5 oraz Westerplatte 32 została przekazana przez Rudzką Spółkę Węglową. W przypadku tych zasobów obowiązywał czynsz regulowany. Z uwagi na lokalizację tych zasobów w czterech miastach obowiązywały więc aż 62. różne stawki czynszowe! W trakcie procesu uwłaszczania mieszkańców w przejmowanych budynkach poprzez ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego przyjęto zasadę, że stawki opłat odpowiadać będą dotychczasowemu czynszowi regulowanemu. Wyjątkiem pozostały budynki postawione przez Spółdzielnię, w tym także przy ulicy Robotniczej, gdzie opłatę eksploatacyjną ustalono na poziomie faktycznie ponoszonych kosztów.

Wejście w życie w lipcu ubiegłego roku ustawy o ochronie praw lokatorów oddało spółdzielniom kompetencje w zakresie ustalania opłat i czynszów. Zmiany dotyczące ujednolicenia stawek, bez względu na położenie lub pochodzenie budynku dokonało zgromadzenie przedstawicieli członków spółdzielni, po wcześniejszych konsultacjach na zebraniach grup członkowskich, gdzie do tego projektu nie wnoszono uwag. Warto dodać, że efektem przeprowadzonych zmian jest zarówno wzrost, jak i zmniejszenie stawek opłat – wyjaśnia Krzysztof Skrzymowski.

Nowe stawki wprowadzono w lipcu i będą obowiązywać do czerwca następnego roku. Jak dodaje wiceprezes spółdzielni, gdy mówi się, że podwyżka sięga prawie 200 procent – brzmi to groźnie.

- Gdy natomiast przelicza się to na konkretne stawki okazuje się, że nie taki diabeł straszny – konkluduje Krzysztof Skrzymowski.

Autor artykułu: (jh)

Jak szukać pracy?

July 10th, 2002

Jak znaleźć się na rynku pracy? Jak rozmawiać z pracodawcą? Jak napisać curriculum vitae? Jak aktywnie poszukiwać pracy? Jak napisać list motywacyjny? Unia Wolności wraz ze Stowarzyszeniem “Młode Centrum” po raz kolejny organizuje warsztaty “Jak znaleźć się na rynku pracy?”.

- Wykład ten, jest kontynuacją zapoczątkowanego dwa lata temu cyklu szkoleń poświęconych poszukiwaniu pracy – informuje Krzysztof Walterski z “Młodych Demokratów”.

Tym razem wykład odbędzie się 18 lipca o godzinie 10. w Agencji Rozwoju Lokalnego przy ul. Wincentego Pola 16. Wstęp jest bezpłatny.

Wszyscy zainteresowani proszeni są jednak o wcześniejszy kontakt z biurem Unii Wolności tel. 231 81 99, od 16. do 18.

Autor artykułu: (jh)